sobota, 9 listopada 2013

SYSTEM EMERYTALNY - pomysł

Kiedyś pomyślałem sobie o sposobie na naprawę systemu emerytalnego i jednocześnie na zwiększeniu liczby narodzin dzieci. Wpadł mi wtedy pewien pomysł, a mianowicie: wysokość emerytury byłaby nadal wyliczana jako procent od zarobków w jakimś okresie czasu, natomiast wysokość procentu uzależniłbym od tego, ile dana osoba ma dzieci.

 I tak:

- założyłbym tzw. bazę, od której ustalałbym procent emerytury. Moim zdaniem bazą tą powinno być dwoje dzieci w rodzinie. Dwoje dorosłych odchodzi na emeryturę dając jednocześnie państwu polskiemu dwoje dzieci jako podatników, którzy będą płacić w przyszłości na emeryturę m.in. swoich rodziców.
- najmniej przyznałbym tym, które nie mają dzieci, chyba że są to osoby bezpłodne
- rodzicom, którzy wychowali troje lub więcej dzieci przyznałbym najwyższy procent emerytury, ponieważ taka ilość dzieci jest to potężne obciążenie w budżecie rodzinnym, a jednocześnie dzieci te jak dorosną będą w większym stopniu wspomagać system emerytalny.

Dlaczego tak uważam?

Otóż, osoby, które nie zdecydowały się na dzieci, mają o niebo łatwiej. Całe zarobione pieniądze wydają na swoje zachcianki nie mając pojęcia, co to znaczy poświęcenie i wiele wyrzeczeń przy wychowaniu dzieci. Jednocześnie chcieliby duże emerytury nie dając nic w zamian, nie "dając" państwu podatników dzięki którym system emerytalny będzie stabilny. Zapracować na emeryturę można na wiele sposobów, ten jednak byłby moim zdaniem najuczciwszy.

środa, 23 października 2013

"Ratujmy Maluchy" - rządowy problem

Minął ponad rok od mojego ostatniego wpisu. Temat jest jednak aktualny, ponieważ nawiązuje do mojego ostatniego wpisu.Powstał projekt obywatelski, który medialnie rozkręcała pani Karolina Elbanowska. Zaangażowało się jednak wielu ludzi, którzy pomagali w akcji. Chodzi o referendum w sprawie m in. likwidacji nakazu posyłania 6-latków do szkoły. W II-giej połowie roku 2012 zebrano blisko milion podpisów pod Obywatelskim projektem ustawy, zakładającym całkowitą likwidację obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Powstał wielki szum, który jest mocno nie w smak niemiłościwie nam panującemu rządowi. Grupka osób z Platformy Obywatelskiej wie lepiej od miliona osób, którzy podpisali się pod projektem, co jest dobre dla naszych dzieci. Mocno zalatuje tu pychą. Rząd podpiera się żenującą opinią o tym, że 90% rodziców którzy posłali swoje dzieci do szkoły w wieku 6-ciu lat,  jest z tego zadowolona. Jestem zszokowany tym, jak rząd z ministerstwem Edukacji Narodowej na czele manipuluje faktami. Podam przykład:

- Mamy powiedzmy 1000 rodzin z czego 10 rodzin puściło swoje dzieci do szkoły w wieku 6-ciu lat
- z tych 10-ciu rodzin 90% jest zadowolonych - czyli jest to 9 rodzin (1-na rodzina jest niezadowolona)

Podsumujmy:
9 rodzin jest zadowolonych z tego, że  posłali swoje dzieci do szkoły w wieku 6-ciu lat
991 rodzin chce puścić do szkoły dzieci w wieku 7 lat

Czy to nie jest chore?
Oto wypowiedź p. Elbanowskiej:
"Minister Szumilas nieraz deklaruje, że spotyka się z rodzicami z jakichś miejscowości, do których jeździ. Ale z rodzicami, którzy formułują konkretne pytania na temat działań ministerstwa, nie chce rozmawiać. Wiele osób próbowało zadać je za pośrednictwem profilu facebookowego MEN i pani minister, ale ich spokojne i merytoryczne wpisy zostały usunięte. Tym, którzy dopytywali, administrator poradził, by poszli na spacer"
Mam głęboką nadzieję że my Polacy rozliczymy w końcu rząd z tego w wyborach, które kiedyś nadejdą.

Mam nadzieję że dorzucimy jeszcze jedną cegiełkę:

Chodzi mi tu o zamach na nasze konta indywidualne w OFE!!!!
Gadanie ministra finansów, że to uratuje system emerytalny i budżet jest w połowie prawdą.
Nasze pieniądze z OFE uratują cztery litery pana ministra, ponieważ teraz uratuje On budżet, a o kolejne budżety będą martwili się inni ministrowie jak PO polegnie w wyborach.
Systemu emerytalnego to niestety nie uratuje.
Popiszę o tym innym razem.